sobota, 29 listopada 2014

Info

Hejo ! :)Wybaczcie tą strasznie długą przerwę, ale mam zajebiście dużo nauki, a teraz jestem chora to nadrabiam rozdziały. A teraz pytanie : "Co będzie z blogiem ?". Więc moje rozdziały powrócą już 5 stycznia 2015 r. Już ja się o to postaram. :3 Przepraszam was za to, ale gwarantuję też, że pojawi się coś na święta. :D
Całuski :* ♥

Oliwia

środa, 20 sierpnia 2014

Urodzinki bloga !!!

Hej dzisiaj są urodzinki bloga. ♥ Bym coś przygotowała, ale mam drobne kłopoty z internetem i jedynie teraz mam zasięg. Postaram się coś przygotować. Dzięki, że jesteście ze mną już rok. ♥
Całuski :* ♥




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

36 "(...)Czas obmyślić strategię(...)"

a week later

~Olivia~ 



Jechałam samochodem zapłakana,  aż nagle zrobiło mi się ciemno z trudem kierowałam dalej. Nagle poczułam, że coś walnęło we mnie. Obraz zniknął z moich oczu. Widziałam tylko jak coś się paliło na stole. Była to świeca oraz kominek znajdujący się nie daleko stołu. Z oddali zobaczyłam wyrzeźbioną posturę wysokiego mężczyzny. To był James nieco inaczej ubranego niż zwykle. James odział swój nowy garnitur, który mu wybrałam. Wyglądał bardzo szarmancko, a ten 2 dniowy zarost dodawał mu więcej męskości i powagi. Chłopak widocznie mnie zauważył, ponieważ zaczął iść w moją stronę. Jak prawdziwy dżentelmen wystawił swoją dłoń i odprowadził damę do stołu. Kiedy już dosiadłam się do stołu James zaczął się robić dziwny. Aby zapomnieć o tych podejrzeniach wzięłam się za konsumowanie potraw, które znajdowały się na stole. Coś mi tu nie gra. Jest pyszne, ale nie wiem kto to gotował.

- James.

- Słucham.
- Czy to ty gotowałeś ?
- Tak, a co ?
- Bo jest pyszne. - miałam niebo w gębie.
- No musisz skosztować czegoś dobrego na swojej ostatniej kolacji. - mówił do mnie w groźny sposób. Dobra zazcynam się bać. Jest ciemno i znajduję się w jakiejś willi.
- Ostatniej ? 
- Tak. Słuchaj biznes to biznes. Tutaj nie ma bata. 
- Ale o czym ty do mnie gadasz ?
- To, że to twoje ostatnie minuty życia Liv. - odezwała się czarna zjawa z pistoletem w dłoni. Miała kobiecą posturę. Ten głos mi kogoś przypominał. To była mi jakaś bliska osoba. 
- Co tu się do cholery dzieje ?! James ! - warknęłam. Nagle James wstał z krzesła i wyciągnął ze swojej marynarki pistolet i przystawił mi go to skroni. 
- Sorry Olivia to tylko interesy. - moje serce biło jak szalone ze strachu. Nie wiedziałam co oni mi chcą zrobić. - Pożegnaj się ładnie. - rozległ się huk strzału, a ja z krzykiem obudziłam cały dom. Serce mi nadal biło jak szalone, aż w końcu zorientowałam się, że to był tylko koszmar. 
- Olivia nic ci nie jest ?! - uspokoił mnie James. 
- Masz broń ?! 
- Co ?! Co ty mówisz ?
- Chcesz mnie zabić ?! - nadal miałam napady histerii. 
- Co ci przyszło do głowy ?! Znowu miałaś koszmary ?
- Tak. Najpierw miałam tragiczny wypadek potem chciałeś mnie zabić z jakąś kobietą. Przystawiła mi pistolet do skroni i mnie zabiliście.
- Spokojnie. - wziął mnie za rękę. - To był tylko koszmar kotku. - cmoknął mnie w czoło. - Przy mnie jesteś bezpieczna.
- A jeśli to znak, że Justin chce się zemścić ?!
- Kochanie tłumaczę Tobie, że jesteś bezpieczna. - gładził mój policzek. 
- Coś się stało ?! Dziecko płacze albo pożar ?! - wbiegli zdezorientowani mieszkańcy domu. 
- Już sytuacja opanowana. - powiadomił ich James. 
- Dzięki mojemu rycerzowi. - musnęłam jego usta. - A tak w ogóle to my tutaj żadnego dziecka nie mamy. 
- Ale mieszka tu też Lauren. 
- Ja wszystko słyszę i nie jestem dzieckiem !!! - krzyknęła z drugiego końca domu wyżej wymieniona.
- Nie chcę być nie miła, ale chcę zostać na razie sama. 
- Okej. - domownicy opuścili futrynę naszego pokoju i mogłam już się zająć przygotowaniem ubrań w które się ubiorę oraz pakowaniem.
- Nie poleżysz jeszcze ze mną ? No wskakuj !
- Skoro chcesz. - wzięłam rozbieg i dosłownie skoczyłam na łóżko. Na szczęście nie skoczyłam na Jamesa. - Dobra skoczyłam, a teraz co ? 
- Teraz mnie cmoknij. - tak jak kazał, tak zrobiłam. Momentalnie zatraciliśmy się w gorących pocałunkach, ale wzywały mnie też obowiązki pakowania. 

~Logan~

Oficjalnie ja i Roxanna jesteśmy już parą od tygodnia. Śpimy już w jednym łóżku i nie odchodzimy od siebie na krok. Olivia jest uradowana tą wiadomością, że się spotykamy, ale mówi, że pierwsze tygodnie są niesamowite, a potem lądujesz na wyspie kłótni. Liv strasznie reaguje na nasze pieszczoty. Mówi, że to chwilowa gadka zakochanych, ale jak ona tak narzeka sporo możemy się od niej nauczyć. Co ja gadam ?! Może Liv jest zazdrosna ? Wątpię w to.
- Hej. - zeszła wyżej wymieniona.
- Siemaneczko.
- Wy znowu się miziacie ? - sięgnęła po wodę. - Typowe zachowanie zakochanych.
- Coś Tobie nie pasuje ? - odezwała się moja dziewczyna.
- Pasuje, ale wiem co przeżywaliście jak ja się miziałam z Jamesem. Albo jak James miział z innymi. Ugh..,....
- Czy ty jesteś o niego zazdrosna ? - rzekła Roxanna.
- Co, ja ?! W życiu ! - zaprzeczyła dziewczyna. - A po za tym każda dziewczyna może podrywać Jamesa nawet wy i Hal.
- Serio ? - powiedziałem z nie do wiarą.
- Serio. Od dzisiaj żyjemy w wolnym związku.
- To może Hal się skusi na Jamesa ? - moja dziewczyna miała już wybierać numer, ale Liv wyrwała jej telefon z rąk. - Emm.... Co ty wyprawiasz ?
- E-e-e-e-e.... Chciałam sprawdzić która jest godzina. - próbowała z tego jakoś wybrnąć, ale słabo jej to szło.
- Mogłaś zapytać.
- N-o-o-o-o mogłam, ale wolałam sprawdzić. Skąd miałam pewność, że mnie nie oszukasz ?!
- Liv dobrze się czujesz, bo nie wygląda.
- Czuję się świetnie wręcz wspaniale. - machała rękoma.
- Ok ? Zostawię to bez komentarza.
- Stul twarz Henderson.
- Ale ja.....
- Nic nie mów. Odejdę zgodnością i zawołam wszystkich domowników.
- Ok ? - Roxy miała skwaszoną minę, a Liv odeszła "zgodnością". Więc w końcu mogłem porozmawiać z Roxy.
- Co jej odbiło !? Jest w ciąży czy co ?!
- Nie ona jest dziewicą.
- Ściany kurwa mają uszy !!!
- Okej ja już się nie wtrącam,  bo ona mnie zleje.  - wypierałem się.

~Ariana~

Miałam schodzić na dół, ale stuknęłam się z Liv.
- Dlaczego musisz zawsze smsować z Losem jak dzieli was tylko parę kroków ?!
- To miłość.
- Znak zapytania, znak zapytania i znak zapytania.
- No co ?
- To, że już 100 raz wpadam na Ciebie ! - Liv zabrała mi telefon.
- Co ty robisz ?!
- Konfiskuję telefon dopóki się nie ogarniesz.
- Ale....
- Żadne ale ! Mam już siniaki na cały ciele. Popatrz sobie ! - wypięła swoje ręce i nogi i parę części ciała.
- No dobra już rozumiem.
- Dziękuję. - odparła z dumą.
- A teraz oddasz mi telefon ?
- Yh !!!! - krzyknęła z zażenowania. Liv postanowiła mnie opuścić, więc udała się w stronę sypialni Kendalla i Katelyn.
- Gorąca głowa. - mruczałam pod nosem.
- Słyszałam !
- Ja nie mogę jaki ona ma słuch. - po paru minutach wszyscy zebrani w ekipę oprócz Jamesa zeszliśmy na dół.
- Okej. Pewnie zadajecie sobie pytanie dlaczego Was ściągnęłam na dół i nie ma przy tym Jamesa.
- Bo zombie zjadły Tobie mózg ! - odezwał się Carlos.
- Nie ! - oburzyła się. - Zombie nie istnieją.
- Istnieją ! - Los zaczął się kłócić.
- Nie istnieją !
- Istnieją !
- Możemy wrócić do tematu ?! - oburzył się Henderson.
- Dobra. Wróćmy do tego po co tu się zebraliśmy. - zaczęła swoja przemowę. - Pewnie wiecie, że zbliżają się urodziny Jamesa.
- No raczej. - odpowiedzieliśmy grupą.
- Dzisiaj wracamy do L.A i chciałabym zorganizować imprezę niespodziankę dla Jamesa. Tak, więc proszę o pomoc. Sama tego nie zdołam zrobić....
- Liv - odparł blondyn. - Kazio i reszta Tobie pomogą, bo chyba od tego są przyjaciele co nie ?
- Na serio ?
- Tak. Trzymamy się razem, bo jesteśmy rodziną. - popierał go Henderson.
- Nie wiem jak wam dziękować.
- Po prostu zróbmy tą imprezę i tyle. - zaśmiała się Katelyn.
- O jaką wam imprezę chodzi ? - odezwał się Maslow.
- Eee.... James ?
- Czy wy coś ukrywacie ?
- Nie. - zaprzeczała Vicky. - Po prostu mówiliśmy o imprezie w klubie. Dzisiaj idziemy do klubu w Los Angeles.
- Aha ? - mówił z niepewnością. - Ja idę do łazienki jak coś, więc nie wchodźcie.
- Okej. - pomachałam mu. Szatyn wszedł na górę i zatrzasnął drzwi na klucz.
- Mało brakowało ! - otarła pot Olivia.
- Dobra teraz co robimy ? - spytaliśmy wszyscy razem.
- Czas obmyślić strategię.....

___________________________________________________
Hej ! :)
Przepraszam, że taki krótki, ale wolę robić krótkie niż się męczyć i robić przerwy co jakiś czas. Powiem wam, że ten rozdział napisałam w bardzo krótki czasie. Bardzo dziękuję za 8000 wyświetleń. Dopiero teraz zauważyłam, że tyle mam już na liczniku. Gapa ze mnie. :D Mam dla Was małą niespodziankę, ale to w innym czasie. :) Łapcie gif z Lisicą. ♥♥♥
Całuski :* ♥


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

35 "(...)Czułam się taka szczęśliwa(...)"

Byłam zachwycona niezmiernie. Podeszliśmy do małej altany znajdującej się na plaży. Wokół stolika na, którym było jedzenie leżały płatki niebieskich róż. Logan zaprowadził mnie do stolika przy, którym spoglądałam na widok najpiękniejszej plaży. Nie wiem gdzie byłam, ale czułam się jak by, była na Hawajach. Logan uważnie mi się przyglądał czy jestem zachwycona.
- No i jak ?
- Ty się jeszcze pytasz ?
- Czyli się udało ?
- Raczej tak. 
- No dobra to teraz wcinaj. - uśmiechnął się Loggie. Wzięłam kęsa do buzi, a moje usta się rozpłynęły w smaku jedzenia. - Smakuje ?
- To jest pyszne !
- Olivia mi pomagała. 
- Nie wiedziałam, że Sobie tak pomagacie. 
- To moja najlepsza przyjaciółka tak jak reszty chłopaków. 
- Możesz mi trochę opowiedzieć o Jamesie i Olivii ?
- Jasne. - odparł. Można tak w skrócie powiedzieć, że oni nie mogą bez Siebie żyć. Może często się kłócą, ale i tak się bardzo kochają. Nigdy nie widziałem Olivii tak zakochanej. Odkąd się przeprowadziła w wieku 12 lat do USA nie widywałem jej tak szczęśliwej.
- Wiele czasu minęło odkąd Liv wyprowadziła się pierwszy raz za granicę.
- Znam ją od 8 lat, ale czuję jak bym ją znał całe życie. 
- Ja z nią spędziłam całe dzieciństwo. Odkąd się urodziłyśmy jesteśmy przyjaciółkami.
- Ciekawe. 

~Katelyn~

Byłam przewrażliwiona nawet nie wiem o co. Czekałam na telefon od Halston. Może to nie moja przyjaciółka, ale Hal chciała zrobić niespodziankę dla Liv i Jamiego. Nie chciała zdradzić o co chodzi, ale kazała mi czekać na jej telefon z informacją. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju. Od razu zakryła twarz w poduszce. 
- Kendall czy to ty ?
- Nie to włamywacz przyszedł Ciebie zgwałcić. 
- Weź Sobie tak nie żartuj. - podniosłam się z łóżka.
- No dobrze. - cmoknął mnie w policzek. - A teraz daj mi pogadać z dzieckiem. - spojrzał na mój brzuch. Zaczęłam się cieszyć jak głupia. Uśmiech nie mógł mi zejść z twarzy. Zaczęłam wsłuchiwać się w słowa Kendalla : 
- Witaj maluszku. Jestem Kendall twój przyszły tatuś. - uśmiechnął się. - Może wydać się to Tobie dziwne, ale twoi wujkowie i ciocie są bardzo szaleni, więc proszę nigdy nie bierz z nich przykładu. Mimo czy jesteś dziewczynka, czy chłopcem i tak będziemy Ciebie kochać. Zwłaszcza ja. - ucałował mój brzuch. Momentalnie pojawiła mi się łza w oczach. - Kate ty płaczesz ? - widocznie zauważył, że się wzruszyłam, bo się spytał o to. 
- Może. - otarłam łzę.
- Nie masz czego. To tylko gadka ojca z dzieckiem. - jedno zdanie Kendalla i już się uśmiecham. Tak się cieszę, że go mam.

~Ariana~ 

Ja mam traktować Carlita jak psa ? Tresować ? Owszem Victoria nie miała tyle szczęścia w związku co ja, więc ma żelazną zasadę tresowania chłopaków. Kocham Vicky jak siostrę, ale się z nią nie zgadzam.
- Okej. Zaczynamy pierwszą lekcję tresowania chłopaków. - zachowywała się jak żołniesz. Musiałam stać jak ta głupia i słuchać rozkazów Vicky. Oj już się boję. 
- Słuchaj Vick ja myślę, że to zły pomysł....
- Słuchaj Grande ! Ta lekcja się Tobie przyda. - patrzyła się na mnie jak na wyżutka. - Teraz uważnie używając uszu, bo nie będę powtarzać. Na szczęście do pokoju wszedł Carlos. 
- Już mi głupawka minęła, więc możemy cos po robić razem. - wyszczerzył rząd swoich białych zębów. 
- Bardzo chętnie. -  powiedziałam ironicznie w stronę Vicky. Jak widać była oburzona, ponieważ opuściłam jej ,,lekcję''. Chłopak wziął mnie za rękę i wyszliśmy z domu na krótki spacerek. Trochę pogadaliśmy, podziwialiśmy uroki San Diego i wróciliśmy do domu. Psy na nasz widok zaczęły ganiać po całym domu. My tylko się śmialiśmy. 

~James~ 

W końcu mogłem odsapnąć, ponieważ Olivia też się zmęczyła. Upadliśmy razem na piasek. Sapaliśmy jak byśmy robili nie wiadomo co.

- Dobra wygrałeś... - ledwo co się wypowiadała. - tym razem. 
- No ba kotku. Jak się ma takie ciało.... - chciałem dokończyć moje zdanie, ale non-stop mi przerywała.
- Zamilcz !
- Czyżby diabełek w mojej kocicy się obudził ?
- On codziennie się budzi i nie nazywaj mnie kocicą, bo wiesz, że tego nie cierpię.
-  Oj wiem, ale kocham Ciebie wkurzać. 
- A ja kocham Ciebie. Choć nadal nie mogę w to uwierzyć. - przybliżyłem się lekko do niej i ją pocałowałem. Lekkie muśnięcie warg to nic. - To się wydaje podejrzane. - zrobiła minę Sherlocka.
- Właśnie. Mnie każdy kocha. Nawet nie moje fanki.
- I wrócił prawdziwy James.
- Oj tam nie przesadzaj. Moje włosy są boskie tak jak cały ja.
- Ok ja stąd idę. - wstała. 
- Uuu... Jaka laska. 
- O nie ! Ja tu zostaję. 
- Przecież wiesz, że nigdy bym na twoich oczach nie wyrwałbym dziewczyny. - odgarnąłem jej kosmyk włosów. Dziewczyna się uśmiechnęła. Jej oczy wyglądały w tej chwili jak dwa kruche kryształy. Wtedy zrozumiałem, że nie mogę pozwolić na to, aby ta sytuacja się powtórzyła. Nie chcę jej zranić po raz kolejny. Nie ja !
- James ?! - pomachała dłonią przed moimi oczyma. 
- Słucham...
- Coś się stało ? 
- Nie, nie.... Tylko się zamyśliłem. 
- Na pewno ?
- Na pewno. - zaprzeczyłem.

- To dobrze, a teraz chodźmy do domu. - podała mi rękę. Z pomocą Olivii ustałem na nogi. Ruszyliśmy razem do domu śmiejąc się i wygadując jakieś głupoty.
- Ale na serio ?
- Tak !
- Boże nie wytrzymam i chyba zaraz się posikam ze śmiechu. 
- To sikaj tylko nie na mnie. 
- Głupek z Ciebie. 
- Oj wiem. Staram się być lepszym człowiekiem, czyli lepszym głupkiem.
- Ty słyszysz ?
- Ale co ?
- No tą muzykę. - zachwycała się z nie wiem nadal czego. 
- Nadal nie wiem o co Tobie chodzi. 
- No chodź ! - trąciła mnie w stronę budki z lodami.
- Ale gdzie ty mnie prowadzisz ?!
- Chcę loda. 
- No wiesz możemy iść do domu i.....
- Weź opanuj te swoje zboczone teksty, bo mi łeb od nich pęknie. I jak się okaże, że mieszkam z 4 idiotami, którzy do tego mają zboczone myśli moja mama się załamie, tak jak i ja. 
- No dobra już się opanuję, ale miałem już ciarki.
- Fuuu.... Jesteś obrzydliwy ! - walnęła mnie w ramię. 
- Ej ja też mam uczucia, a uczucie, które teraz odczuwam to ból fizyczny. 
- Jej, ale jesteś mądry. Powinieneś być filozofem. 
- A kto to jest ?
- Dobra lepiej już zamilczmy i zjedzmy lody, ale najpierw musimy je zamówić.
- Wow umiesz liczyć do dwóch...
- Ale ja nawet nie liczyłam do dwóch.
- No to porażka.
- No to chodź już !

~Roxanna~

- Interesujące. A teraz mi opowiedz o swoich byłych. 
- Chcesz znać wszystkie imiona moich byłych ? Jesteś dziwną dziewczyną. 
- Od A do Z proszę imiona podać. - Logan zaczął wymieniać imiona dziewczyn z którymi się spotykał. Zajęło mu to godzinę zanim wymienił wszystkie imiona. - Serio ?! Nawet chodziłeś z dziewczyną, która miała na imię Gertruda ?! 
- Może miała dziwne imię, ale taka lasencja.....
- Nie kończ nawet. - pokazała mi gest stopu. - Może przejdźmy skosztować deseru ? 
- No to zaczekaj chwilę. Potrzeba do tego coś specjalnego. 
- Ty się wygłupiasz czy co ?
- Oj nie wygłupiam się. - pobiegł w drugą stronę. On zwariował ?! Mój boże co ty mi robisz ?! Mogłam zostać w tej Wielkiej Brytanii i studiować medycynę, a nie umawiać się z amerykańskimi ciachami. Dobra Logan idzie tylko się nie stresuj. - Zapraszam Ciebie moja panno. - powiedział szarmanckim głosem. Wystawił dłoń jak dżentelmen ja natomiast podałam swoją i ruszyliśmy w kierunku środku plaży. Trochę już się ściemniło, ale i tak można było coś zobaczyć. Z daleka coś się świeciło, ale nie wiem co. Szliśmy w kierunku światła. A tak nie wiem nadal dlaczego idziemy w tą stronę. Jak ja nie znoszę tajemnic.... Kiedy już się przybliżyliśmy dostrzegłam tysiące świec w okół koca piknikowego oraz płatki róż. Logan je tak poukładał, że wyszło z tego serce. 
- I jak ? - spytał. 
- Jest cudne. - promieniałam z zachwytu. - A teraz powiedz mi co jest w menu deserów. - usiadłam na kocu. 
- Cia-a-a-a-asto czeko-o-o-o-oladowe z tr-r-r-r-ruskawkami i bitą śmietaną. - próbował mówić z francuskim akcentem, ale coś mu się udawało. Jednak liczą się chęci.
- No to, więc do dzieła. - po 5 minutach byłam całkowicie napchana. Przydałby się odpoczynek. - Bym chętnie się walnęła na łóżko i bym odpoczęła po tak dobrym jedzeniu. 
- Przewidziałem to, więc zrobiłem piknik, aby potem popatrzeć w gwiazdy jak będziemy całkowicie napchani, więc wziąłem ze sobą poduszki i koc. - wyjął rzeczy z kosza piknikowego. 
- Ty jesteś medium. - uśmiechnęłam się. Położyliśmy się i zaczęliśmy gadać trochę o życiu. Patrzyliśmy na gwiazdy wtuleni w siebie. Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam, ale czułam się taka szczęśliwa......

_____________________________________________________
Wróciłam !!!!!!!!! 
Możliwe, że rozdziały będę dodawane z małym opóźnieniem, ale będą dodawane. :) Sorki, że miałam przerwę, ale jej na prawdę potrzebowałam. Mój mózg się zregenerował i mam malutkie pomysły. :) Tym razem daje gif z James'em i jego słodka grzyweczką. ♥ Mam nadzieję, że rozdział się podobał. :P Mam małą informację dla was. Z powodu braku czasu rozdziały będą dodawane tylko w poniedziałki. :( Przepraszam. :*
Całuski :* ♥



wtorek, 1 lipca 2014

34 "(...)Jesteś zazdrosna !(...)

Przyjechaliśmy na miejsce. O dziwo się troszkę denerwowałem, ale tylko troszkę. Mniej niż centymetr, a może milimetr ? W każdym razie nie zapomnę miny Roxy kiedy zobaczyła moją niespodziankę. Nigdy nie widziałem jej kiedy robiła taką minę. Muszę to sfotografować i wrzucić tę fotkę na instagrama.
- Halo ? - pomachałem jej przed oczami.
- Ja-ja.....
- Co ? Chcesz na kolacje jaja ?
- Nie ty głupku ! - szturchnęła mnie. - Chodzi o to, że....
- Że ?
- Że jest przepięknie.
- To czyli, że trafiłem w dziesiątkę ?
- Jak najbardziej. - wyszczerzyła rząd białych zębów.
- No to siadaj.

~Olivia~

Siedzę sobie na laptopie na tarasie i odpisuję na listy fanów.  Te z twitter'a i z innych portali społecznościowych. Wzięłam się za przeglądanie mojego komputera. O dziwo znalazłam moje stare zdjęcie z Logusiem. Zaczęłam się chichrać i to z żadnego powodu. Postanowiłam wstawić do na instagrama. Po wstawieniu zdjęcia na wszystkie swoje możliwe sieci społecznościowe wróciłam do bezczynnego gapienia się w ekran monitora. Usłyszałam dźwięk rozsuwających inaczej otwierających się drzwi, więc wróćmy do rzeczy. Stał w nich James i wlepiał te swoje gały we mnie ze złością. 
- A ty tu czego ? - syknęłam ze złości. 
- Jak byś nie wiedziała ja też mam prawo chodzić po całym domu i się krzątać.
- Czyli tak zaczynasz ? - podeszłam do niego. 
- Nie wiem o co Tobie chodzi ? Myślisz, że możesz być pępkiem świata ? Ma wszystko iść po twojej myśli ?! Jesteś żałosna. 
- Żałosna powiadasz. A kto ma hopla na punkcie swoich nie perfekcyjnych włosów ? - na moje słowa James wziął się za głowę tak jak robi to w serialu. 
- Odszczekaj to !
- Hau hau ! - zaczęłam szczekać jak pies. 

- Mówię o tym na poważnie. 
- Ha ha ! Ty myślisz, że ja będę Ciebie przepraszać za to, że masz nie idealne włosy ? 
- O nie ! Tego już za wiele !!! Chodź tu !!! - zaczął szybko iść, a ja już zaczęłam biec. Goniliśmy się tak długo, że dotarliśmy na plażę. Tam to już się robiło pod górkę. Co chwilę któreś z nas się przewracało, ale nadal biegło. W końcu go zgubiłam chowając się za kogoś parasolem. W końcu mogłam odetchnąć. Kiedy już złapałam oddech to poszłam trochę pomoczyć moje piękne, zgrabne nóżki. Był straszny upał ledwo wytrzymałam, ale w Grecji jest jeszcze cieplej. W Polsce to już chłodniej, więc przyzwyczaiłam się do takiej temperatury Polskiej, a nie Hollywoodzkiej. A po za tym dawno nie byłam w Grecji. Moźe powinnam odwiedzić rodzinę i w końcu jak się może pogodzimy tego młota zabiorę.  Właśnie nie dawno dzwoniły do mnie siostry to powinnam ich odwiedzić. W każdym razie nie mam na razie ochoty gdzieś wyjeżdżać. 
- Przyznaj się... - wparował nagle James. Jak ten dureń mnie znalazł ?
- Eee... Chyba coś z twoją piękną główką się stało. 
- Jesteś zazdrosna !
- Ja ?! O takie coś ? Proszę cię nawet durne blondynki by nie były o ciebie zazdrosne. 
- Jesteś głupia !
- Ha ha ! Ale mi pojechałeś. Po prostu godne podziwu. - nie mogłam powstrzymać śmiechu. 

- No bo ja nigdy dziewczyny nie obrażałem !
- Uuu... Czyli byłą ich masa przede mną. James, James, James.... - zaczęłam sarkastycznie klaskać. - Tobie to chyba na mózg coś padło. Jestem rozsądną dziewczyną, ale nie wiedziałam, że mam taki tandetny gust. 

- Najwidoczniej ja też w tandetach gustuję. 
- Odkryłeś swoje prawdziwe ja. Gratulacje wygrałeś internety. 
- No to mi je daj !
- Nie internety zostają u mnie !
- Nie, bo ja je biorę !
- Ha ha bardzo śmieszne ! Ja je wezmę !!!
- Po moim trupie !
- Da się zrobić. 

- Ty żartowałaś ?
- Oj nie ! Daję tobie 5 sekund przewagi, więc lepiej wiej. - zaczęłam się przygotowywać, a James uciekać. - 5...4...3...2...1...

~Ariana~


Siedzę sobie w salonie oglądając telewizję. Przyszedł do mnie Carlito i zaczął ze mną gawędzić :
- Hej czy to nowa bluzka ?
- Nie ! Ona jest wyprana w Perwollu.

- To niemożliwe ! Ona musi być nowa. 
- Przecież tobie mówię, że wyprałam w Perwollu !
- Kłamiesz !
- Wyprałam ją w Perwollu baranie !!!

- A dlaczego moich ubrań nie pierzesz w Perwollu ?
- Bo moje są wyjątkowe. - zaczęłam machać rzęsami. 

- Hej co robicie ? - przyszła Vicky. 
- Kłócimy się o bluzkę. - tłumaczył Carlos. 
- Ja mu mówię, że ta bluzka nie jest nowa tylko wyprana w Perwollu, a on na to, że kłamię.
- Przyznaj jesteś kosmitą !!!! Ratujmy wszystkie matki i dzieci !!! Ciu ciu ciu !!!!!!!!
- Ok ? Ma ktoś ochotę na pizzę ? - spytała Vicky. 

- To idź zamów, a ja potamtych pójdę. - odezwał się Carlos. 
- Ok key, key.
- Nie miałam na myśli....
- Vicky on już poszedł. - wytłumaczyłam jej.
- Kosmitka ?
- Nie wiem o co tobie chodzi, ale daj mi na razie spokój z tym Carlos'em, bo osiwieję przez niego.
- Nie bój żaby Ariana. Ja mam na takich sposoby. Mogę tobie pomóc.
- Och Victoria.... - poklepałam ją po ramieniu. Oczy mi zaczęły łzwaić ze śmiechu. - Głupiutka niewinna Vicky. 

- Głupiutka ?
- Na Carlos'a nie ma żadnych metod.  Jest jaki jest. 

- Czyli ?
- On może zmądrzeć wiele razy, ale normalny to on nie będzie. 

- Załamuje mnie twoja postawa. 
- Że co ?
- Z chłopakami trzeba jak z psami. Trzeba ich tresować. 
- Że co słucham ? 
- Tak to prawda. Ja ciebie tego nauczę.

~Roxanna~ 


Był zachód słońca. To wyglądało tak przepięknie, że aż nie mogłam uwierzyć w to, że Logan to sam zrobił. Olivia zawsze mi o nim opowiadała jak o najgorszym. To pewnie przez to, że często się kłócili, ale uważa go za brata, który non-stop ją wkurza. Widać, że Logan się bardzo stara. Byłam po prostu zachwycona... 
______________________________________________________
Ale jestem zła !!! Buhaha !!!!! Taki króciteńki, bo mi się wena kończy. :D Ale wróciłam po miesięcznej przerwie z powodu problemu z blogiem. Teraz jakoś chyba sam się poprawił. Postawiłam na troszkę komedii. Fragment z Carlosem dedykuje Marli S. :-D Mój blog jest żałosny. Obiecuję, że się poprawię. Czekajcie na następne nieszczęsne rozdziały. A przede wszystkim dziękuję za ponad 7000 wyświetleń !!! Może to nie jest jakaś duża liczba, ale jestem bardzo wzruszona, że mimo mojej ułomności to czytacie.

Całuski :* <3



niedziela, 8 czerwca 2014

Ważne !

Hej ! Niestety w tym tygodniu nowy rozdział się nie pojawi, ponieważ jeszcze go nie dokończyłam, bo nie miałam czasu, a po za tym mam tylko czas do jutra i do tego mam drobne problemy z internetem. Wybaczcie mi. :(
Oliwia ♥

piątek, 30 maja 2014

33 "(...)Robiłeś do niej maślane oczy !!!(...)"

Next day

- Moja głowa. - złapałem się za głowę. Spojrzałem w bok, a Olivii nie było. - Gdzie ona jest ? - po chwili dziewczyna przyszła do pokoju ze smętnym wyrazem twarzy. Spojrzała na mnie i jej oczy mówiły za siebie. Jest na coś wkurzona. - Co się stało ?
- Ty się stałeś ! - wskazała na mnie.
- Ale co ?
- Nie udawaj !
- Ale ja nic nie pamiętam. 
- To nie pamiętasz, że tam Halston była. 
- Coś kojarzę. - przetarłem oczy.
- A skojarzysz, że ją podrywałeś ?
- Co ?! Ja nigdy bym jej nie podrywał na twoich oczach.
- Robiłeś do niej maślane oczy ! To już kolejny raz kiedy byłam. 
- Ale wiesz byłem pijany !
- Skąd mogłeś wiedzieć, że byłeś nawalony skoro nie pamiętasz ?! - machała rękoma. 
- Opanuj się ty też nie jesteś święta ! 
- Słucham ?! Ja w przeciwieństwie do ciebie nie podrywam chłopaka mojej przyjaciółki. 
- Nie podrywałem jej !
- No to się jej zapytaj !!! - trzasnęła drzwiami i wyszła. Było mi strasznie głupio. Mnie też czasami ponoszą nerwy, ale ja nie jestem taki. Co się ze mną dzieje ?! 

~Olivia~

Jestem strasznie wkurzona. On myśli, że jestem głupia ?! Jeśli nie chce ze mną być to niech to powie prosto w twarz, a nie rani mnie podrywając moją przyjaciółkę. Aż od tego myślenia i gadania pić mi się zachciało. Zeszłam na dół do kuchni. O dziwo Logan i Roxy się uśmiechali do siebie. Nie mogłam puścić pary z ust, bo by mnie zobaczyli i te zalotne oczy Henderson'a. Musiałam w głębi duszy się śmiać, bo postanowiłam ich przestraszyć. 
- Siemaneczko ! - krzyknęłam ze schodów trzymając się barierki. Natomiast przyszła pani Henderson i pan Henderson się od siebie odsunęli ze strachu. 
- Zwariowałaś ?! - dziewczyna złapała się za serce. 
- Zawału można przez ciebie dostać ! - oderwał się od kanapy Loguś. 
- No co ja poradzę ? - zrobiłam odruch niewiadomej. - Takie jest życie Loggie. - poklepałam go po plecach i poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę i wzięłam do ręki karton soku truskawkowego. Sięgnęłam do szafki po szklankę i nalałam sobie sok. Wzięłam łyk napoju i usiadłam na blacie. Spoglądałam w okno z widokiem na plażę i morze. No i znowu się rozmarzyłam. Jak ja nienawidzę się rozmarzać. No niestety takie życie. Los mnie obdarzył takim narzekaniem. Jezu chciałabym wyjechać na trochę do Polski w odwiedziny chociaż. Może powinnam sobie zmienić nazwisko na Olivia Foch.  Tak to by było lepsze. Chciałabym zacząć wszystko od nowa bez tych problemów, załamań sercowych. A może rzeczywiście tak narzekam ? Grr... Głupia natura !!! Zeszłam z blatu i wyszłam na basen. Usidłam na leżaku i zaczęłam pisać w moim pamiętniku. Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos Kendall'a. 
- Hej, co ty tak sama siedzisz ?
- Myślę. 
- To coś nowego. - zgryzał się. Uwielbiał mi dokuczać, a ja mu oddawałam biciem, więc teraz walnęłam go z piąchy. Ała !
- No widzisz ? Zawsze tobie oddaję to co cię boli ? 
- Dawno się nie zgryzaliśmy. 
- Wiem. Kendall...
- Co ? 
- Tęsknię. - spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- Ja też, ale musisz to zrozumieć. 
- Ja wiem... W ogóle nie powinnam tego mówić. Przepraszam. 
- Nie masz za co przepraszać. To ja powinienem ciebie przeprosić. - przytulił mnie.

~Carlos~

Robię naleśniki dla mojego ptysia. Jestem taki szczęśliwy po prostu gdybym miał skrzydła zasilane szczęściem to bym poleciał turbo szybkością stąd. 
- Pomóc ci ? - złapałam nie za rękę Ariana. 
- Nie, wszystko będzie gotowe za parę minut. 
- Ale na pewno ? - spojrzała na mnie tym powalającym wzrokiem. 
- Na pewno. Nie martw się o to. - cmoknąłem ją. 
- Dobra to ja naleję mleka. 
- Już to zrobiłem. 
- To co ja mam robić ? - stała z rozłożonymi rękami. 
- A powinnaś grzecznie czekać na swoim miejscu. - zaprowadziłem ją do jadalni. 
- Carlos.
- Tak ?
- Czy ty dostałeś patelnią ?
- Zwariowałaś ?! 
- Carlos coś tu jest nie tak. Zachowujesz się jak odpowiedzialny mężulek. Co się tobie stało ? 
- Przecież mówię, że nic. 
- Los ja tobie pomogę. Tylko powiedz co ciebie gryzie.
- Ariana mnie nic nie gryzie !!!
- Ale ja tobie pomogę. 
- Przestań !!! Ja zachowuję się normalnie. 
- Co ? Jakby jakieś olśnienie ?
- Odwal się !!!

~Roxanna~


Oglądałam telewizję z Logan'em. Już dzisiaj dla mnie ten dzień jest najważniejszy ze wszystkich prócz tych ważniejszych. Dzisiaj idę na randkę z Logan'em Henderson'em. Ej jak ja się umalować i do tego fryzura ?! Jestem w kompletnej dupie. Logan był wpatrzony w telewizor w ogóle nie reagował jak go szturchałam.  No po prostu brak słów jakby nie było by w nim życia. Z kuchni było słychać przekomarzanie się Ariany i Carlos'a. Nad basenem siedział Kendall i Olivia coś robili, ale chyba gadali na temat swoich spraw. James siedział załamany i wkurzony w pokoju. Katelyn i Lauren jeszcze sobie smacznie spią. A my siedzimy jak te dwa lenie i oglądamy telewizję. Też mogłabym coś zrobić na przykład zrobić sobie śniadanie, bo jeszcze nie jadłam. Wstałam z kanapy, ale Logan nawet się nie zorientował, że wstałam do kuchni. Ariana bawiła się z Carlos'em. Nie chciałam, abym im przeszkadzała to weszła po co miałam i wyszła na zewnątrz. Patrzyłam sobie w ten boski widok nad morze. Po prostu raj. 
- Hej. 
- Sorry zapomniałam, że to jesteście. Przeszkadzam ? 
- Nie po prostu gadaliśmy. - bronił się Kendall. 
- Znam Olivię, ale ciebie nie za bardzo. No chyba jak wtedy wy....
- Nie wypowiadaj tego słowa. - moja przyjaciółka zatkała mi usta. - Nikt tutaj o tym nie wie oprócz ciebie, Lauren i Ariany. Jeszcze dochodzę do tego ja i Kędzisław. 
- Miałaś mnie tak nie nazywać !!! 
- Siedź cicho Kędzisław ! - machnęła ręką.
- Ale nie możecie tego ciągle kryć !
- Roxy jesteś moją przyjaciółką, ale wiem co robię. Gdyby James się dowiedział już by nawet mnie z oka nie spuszczał. 
- A Katelyn by mnie chyba zabiła. - zrobił wielkie oczy. Wstałam z leżaka i chciałam wyjść, ale mnie coś zatrzymało. Moja wola. Odwróciłam się twarzą do Kendall'a i Liv i rzekłam :
- Jednak przemyślcie tą sprawę. Chyba nie chcecie, aby ktoś na tym ucierpiał. 
- Ale to nic takiego.
- Jeśli powiecie im teraz to mniej się wkurzą.
- Przemyślimy to. - powiedzieli duetem. 

~Kendall~

Myślałem nad tym co mówiła Roxy, ale jakoś nie mogę się oswoić z tymi słowami. Po co jeszcze mówić ? To nie taki wielki sekret, że się obrażą. Możemy zachować to dla siebie. 
- I co powiemy im ? - spytała się Liv. 
- Ale jak się wkurzą ? 
- Wiesz to nie jest taki wielki sekret, więc może się nie obrażą. 
- Masz rację i tak i tak będziemy musieli im powiedzieć. 
- Ale to w innym czasie. 
- Też tak myślę. Dajmy im trochę czasu zanim powiemy tą prawdę.
- Dobra, a teraz wstawaj ! Idziemy się czegoś napić. - podała mi rękę i poszliśmy do kuchni.  Wyjąłem maślankę i zaczęliśmy pić. Liv miała od tego białe wąsy tak jak ja. Wyglądała tak uroczo i jeszcze do tego się śmiała. Aż przypomniałem sobie kiedy zawsze się wygłupialiśmy. Było nam dobrze. Chciałbym wrócić do przeszłości, ale mam już Katelyn, którą kocham.

 5 hours later

~Ariana~

Roxanna jest taka podekscytowana randką z Logan'em. Dziewczyny i ja ubieramy ją na randkę.
- Załóż tą sukienkę. - podała sukienkę Olivia. 
- Ok. - poszła do łazienki. 
- Dobra opowiadaj ! - przysunęła się do mnie Liv. 
- Ale co ? 
- No co tam u ciebie i Los'a. - wytłumaczyła mi Victoria. 
- Bardzo się zmienił. Jest taki....
- Taki ? 
- Poważny !!!! - na tę wieść dziewczyny musiały krzyknąć ze strachu. 
- Ale jak to ?! - zerwała się Olivia. - On musi być ten głupi. Za to kocham !!!!
- Ty go kochasz ? - spytała się Laur. 
- Po przyjacielsku. - wypięła jej język. 
- No to dobrze, bo bym nie ręczyła za siebie. 
- Ej spokojnie. Nigdy bym się nie zakochała w Carlos'ie. On jest dla mnie jak brat. 
- Ten straszy czy ten młodszy ? 
- A wiesz nie zastanawiałam się Laur. Z łazienki wyszła Roxy. Wyglądała przepięknie. Tylko został makijaż i ozdoba.


40 minutes later

~Logan~

Czekałem już na dole. Byłem nieźle zdenerwowany przez randkę. Nigdy się tak nie czułem, bo zazwyczaj to dziewczyny mnie zapraszały i to one się denerwowały. 
- Stary nie denerwuj się. - dodawał mi otuchy James. 
- Łatwo tobie mówić. 
- No bo łatwo. Jestem jakby takim magnesem na dziewczyny. 
- A ja nie ? 
- No wiesz....
- Lepiej nie kończ. - przerwał mu Kendall. 
- Dlaczego ?
- Bo jeszcze bardziej zdenerwujesz go. 
- Ej jestem głupi ? - wyskoczył z dziwnym pytaniem Carlos. 
- No trochę, ale teraz jesteś strasznie poważny.
- Dziękuję. - uznał to za komplement. Patrzyłem się na te schody i patrzyłem. Nagle na dół zeszły dziewczyny i Olivia zaczęła przemawiać.
- Panie i panowie. Przed państwem najpiękniejsza i najmądrzejsza Roxanna Mitchell. -Czekałem aż zejdzie no i się doczekałem. Myślałem, że to sen, ale nie. Wyglądała ślicznie. Jak taka piękna dziewczyna jak Roxanna mogła się ze mną umówić ? Szła powolnym krokiem, a dziewczyny się śmiały z mojej miny. 
- To idziemy ?
- Ta-a-a-a-ak. - podeszła do mnie Liv i zaczęła mi grozić. 
- Jeśli nie odstawisz jej do 11 pm to inaczej pogadamy. - groziłam mi palcem. 
- Liv co ty wyprawiasz ?! - spytała się Katelyn. 
- No wiesz nie ma tutaj ojca Roxy to ktoś tutaj musi odegrać tą rolę. - wskazywała na siebie.
- Dobra to idziemy. - pożegnaliśmy się i wyszliśmy. Jeszcze przedtem dziewczyny i chłopacy składali nam życzenia, aby randka się udała i inne bzdety.

_____________________________________________
Hej !
To chyba najkrótszy i najtrudniejszy rozdział jaki napisałam. Pisałam go chyba z parę tygodni, a nawet miesiąc. Zdecydowałam się na tygodniową przerwę, ponieważ jestem do tyłu z rozdziałami. Więc za jakieś nie całe 2 tygodnie wracam. Robię tą przerwę też dlatego, że parę dni będę jechać do Grecji, a nie będę miała w samochodzie Wi-Fi. :P Ale w każdym razie wracamy do pytań na temat bloga. Czy randka Logan'a i Roxanny się uda ? Czy Carlos będzie nadal taki poważny ? :D A czy James i Olivia się pogodzą ? Tego dowiecie się w następnych rozdziałach. Ale fajnie tak trailer'ować. :D
Do wtorku ! :P